Mistrzostwa Polski OCR 2023 potraktowałem w tym roku z marszu, nie stosując specjalnych przygotowań pod tę imprezę. Był to dobry bodziec treningowy przed Mistrzostwami Świata Trifecta Spartana (gdzie również były trzy starty). Przez ostatni miesiąc kilka razy wybrałem się na salę treningową Socios Silesia, aby popracować nad techniką pokonywania przeszkód, dodatkowo raz w tygodniu trenowałem siłowo na drążku. Jeśli chodzi o trening biegowy, od 5 tygodni stosowałem już interwały po płaskim terenie na prędkościach 3:20-3:30 min/km, co było dobrym bodźcem do poprawy szybkości, która się przydała na płaskiej jak stół trasie MP i przede wszystkim na MŚ.
2 dni, 3 starty mistrzowskie. W sobotę dystans krótki – 3 km, popołudniu sztafeta, a w niedzielę główny dystans – 12 km. W piątek o godzinie 17 po 5-godzinnej podróży dotarliśmy do Stalowej Woli. Zrobiliśmy krótki rozruch z kilkoma przyspieszeniami.
DYSTANS KRÓTKI 3 KM
Na dystansie krótkim Elita startowała jako ostatnia, co dało sporo czasu na dokładną analizę przeszkód. Strategicznie krótki dystans 3 km nie jest łatwy w rozegraniu. Trzeba mocno naciskać biegowo od przeszkody do przeszkody, jednocześnie sprawnie je pokonując, aby nie tracić sekund. Ewentualny błąd na przeszkodzie, skutkujący rundą karną, prowadzi do straty na tyle dużej, że trudno ją odrobić.
Zrobiłem solidną 50-minutową rozgrzewkę. Przy tak krótkim wysiłku jest to kluczowe, aby zacząć dobrze rozgrzanym i pewnie wejść na przeszkody.
Ustawiliśmy się na linii startu… 3-2-1 – ruszyliśmy – wszyscy mocno wystartowali, aby jak najsprawniej pokonać kilkusetmetrową rundę z obciążeniem.



Rundę biegową z lekkim, około 10-kilogramowym, workiem pokonałem jako pierwszy. Jednak pobiegłem ją nieco zbyt mocno jak na początek. Zanim dotarłem do pierwszej przeszkody technicznej (low-high-low), poczułem, że muszę minimalnie zwolnić z powodu zbyt dużego zakwaszenia. Miałem kilka metrów przewagi, przeszkoda była długa, zacząłem ją jako pierwszy, ale ukończyłem jako czwarty. Kolejne przeszkody poszły już bardziej sprawnie, tętno się ustabilizowało, zauważyłem, że minimalnie odrabiam na biegu, ale czołówka nadal miała kilkanaście sekund przewagi.
W połowie dystansu była równoważnia Barbariana, gdzie spotkała się cała czołówka. Niektórzy spadli przy pierwszym podejściu, mi udało się ją pokonać za drugim razem, awansując na 2 pozycje. Dalsze przeszkody techniczne pokonałem sprawnie i bez zbędnego ryzyka.
Piotrek Król utrzymywał prowadzenie i tego dnia był nieosiągalny. Miałem nadzieję, że uda mi się go jeszcze dogonić na przeszkodach siłowych, ale biegł jak natchniony. Dobiegam na metę na drugim miejscu i w zasadzie było to bardzo dobre przepalenie płuc przed dystansem docelowym na drugi dzień.
Piotr Król 15:53
Marcel Fabian 16:06
Grzegorz Szczechla 16:20

SZTAFETA MĘSKA
Kilka godzin po dystansie krótkim odbyły się starty sztafet. Dwa starty w jeden dzień nie są łatwe, ponieważ jeśli pierwszy jest robiony na pełnej mocy, to na drugim silnik jest pusty. Na szczęście mogłem potraktować ten start bardzo swobodnie i przebiec go mocnym tempem treningowym. Mieliśmy naprawdę silną sztafetę (w składzie: Piotr Król, Grzegorz Lisowski i ja). Zeszłoroczny tytuł Mistrzowskiej sztafety męskiej został obroniony.

NIEDZIELA – DYSTANS 12 KM
„Crème de la crème”, czyli dystans standardowy 12 km. Dla mnie najdziwniejszy start tego sezonu. Wstałem rano z bólem głowy. Start wcześnie, bo o 8:00, szybko na śniadanie wcisnąłem siłą kilka batonów i słodyczy. Rozgrzewka była koszmarem, ciało było trochę spięte po poprzednim dniu, do tego ten ból głowy. Totalnie nie miałem ochoty na ściganie się tego dnia. Zrobiłem kilka przyspieszeń i ćwiczeń na drążku w ramach rozgrzewki.
Wystartowaliśmy. Po 100 metrach wyszedłem na prowadzenie. Pierwsze 2 km były płaskie i bez przeszkód. Patrzę na zegarek, tempo w okolicach 3:10 – 3:20 min/km. Kilkadziesiąt metrów przewagi. Nogi jakby frunęły – szybko zyskuję trochę przewagi. Zupełne przeciwieństwo do rozgrzewki – niesamowite jak działa ludzki organizm. Po szybkiej rozbiegówce zaczęły się proste przeszkody techniczne i kilka zapychaczy. Dobiegł do mnie Grzegorz Szczechla, biegniemy razem, a przewaga nad resztą stawki jest już w okolicach minuty.

Po około 5 szybkich kilometrach z niewielką ilością przeszkód, dobiegliśmy w okolice miasteczka zawodów, gdzie zaczęły się przeszkody. Mocno rywalizowaliśmy z Grzegorzem, ja zyskiwałem trochę na bieganiu, ale widziałem, że tracę po kilka sekund na przeszkodach. Czułem się źle rozgrzany i miałem napiętą górną część ciała, przez co pokonywałem przeszkody zachowawczo. Ogólnie biegliśmy cały czas równo, tracąc i zyskując po kilka sekund. Mniej więcej w połowie dystansu poczułem, że chwyt się lepiej rozgrzał, a przeszkody zaczęły wchodzić gładko.
Minęliśmy kilka trudniejszych przeszkód, takich jak długi segment high-low-high czy spodki Hexagonium, w utrudnionej wersji wydłużonego pierwszego skoku. Warto zaznaczyć, że trasa biegowa była bardzo łatwa technicznie, a wręcz nudna. Bieganie po trawie i ścieżkach od przeszkody do przeszkody. To było szybkie bieganie jak na OCR, średnie tempo samego biegu wynosiło w okolicach 3:30 min/km. Chętnie pościgałbym się w trudniejszym biegowo terenie, tam więcej się dzieje.
Przeszkoda niska-wysoka-niska ok. 5 km
Przewagę kilkudziesięciu sekund wypracowałem na równoważni Barbariana, którą pokonałem za pierwszym razem. Do mety pozostało wtedy około 4 km, więc nie pozostało nic innego, jak tylko pełna moc, a przewaga zaczęła się powiększać. Poczułem stan flow – przeszkody zaczęły się pokonywać gładko, a szybkie bieganie sprawiało przyjemność, pomimo dużego wysiłku.
Przed metą było nawarstwienie kilku przeszkód technicznych, gdzie trzeba zachować koncentrację do końca, by nie popełnić przypadkowego błędu. Widziałem, że przewagę miałem na tyle sporą, że bez zbędnego ryzyka mogłem pokonać końcowe przeszkody – i dobiec na metę jako nowy Mistrz Polski OCR 🙂
Marcel Fabian 54:39
Grzegorz Szczechla 56:17
Wojciech Wojtyszyn 57:44




To bardzo ciekawe, jak funkcjonuje ludzki organizm. Pomimo złego samopoczucia przed startem i braku chęci do rywalizacji, odczucia w trakcie biegu były fenomenalne. Długi dystans Mistrzostw Polski OCR 2023 był jednym z moich najlepszych startów w tym sezonie pod względem wyniku i ogólnego „performance’u” tego dnia. Pomimo, że był to start niebędący głównym celem, z Mistrzostw Polski OCR 2023 wróciłem z 3 medalami na każdym dystansie – to był świetny weekend 💪




