Zwycięstwo Spartan Race Super

Zimno, deszcz i błoto. Relacja ze Spartana na Słowacji. Valcianska Dolina 24 września 2023. Dystans Super 11 km.

Wyprawa do Valcianskiej Doliny na Słowacji rozpoczęła się bardzo wcześnie rankiem. Start o godzinie 8, a ja miałem przed sobą jeszcze trzygodzinną nocną podróż w deszczu za kierownicą. Dotarliśmy na miejsce półtorej godziny przed startem. Wzmagający się deszcz gwarantował trudne warunki na trasie, z dużą ilością błota, zwłaszcza, że trasa była już przeorana po długim dystansie dzień wcześniej.

Trasa dystansu Super miała 11 km i około 700 m przewyższenia, co czyniło ją bardzo górzystą i technicznie wymagającą ze względu na wszechobecne błota na stromych zbiegach.

Zdawałem sobie sprawę, jak kluczowy jest wybór odpowiedniego ubrania startowego, aby uniknąć wyziębienia. Deszcz i temperatura w okolicach 8 stopni wymagały odpowiedniego przygotowania. Zastosowałem silną maścią rozgrzewającą, założyłem krótką koszulkę i rękawki, by chronić przedramiona przed chłodem, oraz spodenki wraz z opaskami na łydki. Kurtkę i długie spodnie zdjąłem dopiero po rozgrzewce, chwilę przed startem.

Na dodatek trasa sprzyjała wychłodzeniu, a na 2 km przed metą czekało nas pływanie w lodowatym jeziorze przez około 100 m, a kilka metrów dalej czołganie pod zasiekami w górskiej rzece.

Warto podkreślić dwie kluczowe rzeczy w moim wyposażeniu: buty VJ XTRM 2, świetnie radzące sobie na błocie, oraz rękawiczki OCR GO, chroniące dłonie przed wyziębieniem przy zachowaniu czucia na przeszkodach. Ze źle dopasowanym bieżnikiem w butach, nie ma co szaleć na takiej trasie. Co do żywienia, jeden żel energetyczny wystarczył.

Na starcie pojawiła się czołówka Spartan CEU – z naszego regionu. Część z chłopaków biegła dzień wcześniej długi dystans Beast i była zmęczona, ale największym rywalem był Czech Pavel Hrdina, skupiony jedynie, tak jak ja, na dzisiejszym starcie.

Ruszyliśmy. Mocne tempo od samego początku narzuciliśmy z Pavlem Hrdiną. Po dziesięciu minutach intensywnego biegu mieliśmy już 40s nad goniącą grupką. Pierwsze kilometry bez technicznych przeszkód, wszystko weszło gładko. Natomiast trasa była bardzo trudna na zbiegach, które prowadziły głównie po stokach o nachyleniu około -25%, pokrytych błotem.

Na dłuższym podbiegu udało mi się zdobyć kilkanaście sekund przewagi i objąć prowadzenie. Utrzymałem je przez około kilometr, po czym Pavel do mnie dobiegł i znowu biegliśmy razem. Tempo było bardzo mocne, Hrdina to jest czołowy europejski zawodnik Spartan z rekordem 31:30 min na 10 km – całkiem żwawo jak na OCRowca.

Pobiegliśmy trochę razem. Trochę ciężarów do przenoszenia i potem zaczął się dłuższy zbieg. Zazwyczaj jak są trudne zbiegi na trasie, to na nich zyskuje. Ale nie tym razem… Hrdina to kaskader, zbiegał po tym błocie naprawdę szybko i wrzucił mi około 100 metrów przewagi. Trzymałem mocne tempo, zyskiwałem sekundy na przeszkodach, aby się nie oddalił za mocno. Kluczowym momentem okazał się rzut włóczni. Mocny deszcz sprawił, że wszystko było mokre. Hrdina nie trafił, ja w tym momencie dobiegłem do przeszkody. Zdobyłem około 30 sekund przewagi, które on stracił na krótkiej rundzie karnej. Podkręciłem tempo biegu.

Na ok. 4 km do mety objąłem znowu prowadzenie. Kilkaset metrów dalej spadłem z mokrej, drewnianej równoważni, którą tego dnia pokonało niewielu, na szczęście także rywal spadł. Ostatni długi stromy podbieg, pobiegłem wszystko, co było tego dnia pod nogą, widzę, że przewaga mocno wzrasta. Do mety pozostało kilka kilometrów, z survivalowymi przeszkodami, takimi jak pływanie w jeziorze i przeprawa przez zasieki w rzece. Czułem, że już kontroluję zawody. Dobiegłem do mety, odnosząc moje pierwsze zwycięstwo w kategorii Elite w Spartanie, w tym samym miejscu, gdzie dwa lata wcześniej zdobyłem pierwsze podium w tej kategorii.

Marcel Fabian – 1:06:10
Pavel Hrdina – 1:07:30
Jakub Haviarik – 1:08:51

Po przebiegnięciu linii mety miałem już oznaki mocnego wychłodzenia. Przez 3 godziny przerwy udało się doprowadzić do lepszego stanu – bo popołudniu znowu bieg, tym razem już treningowy, na najkrótszym dystansie Sprint (który nie miał kategorii Elite), aby wypełnić kwalifikacje na nadchodzące Mistrzostwa Świata Trifecta – trzeba było w ciągu roku zaliczyć start na każdym dystansie. Najgorsza była perspektywa ponownego pływania w deszczu i kilku stopniach temperatury 🙃 – „when you need a little more „fuck this shit” in your life”.

Dołącz do dyskusji i zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *